środa, 2 sierpnia 2017

FOLKLORE AND FOLKLORISM IN MALTA AND GOZO/ FOLKLOR I FOLKLORYZM NA MALCIE I GOZO


Women in traditional Maltese costium, source M.U.S.E.U.M website, procession in 1960's

FOLKLORE AND FOLKLORISM IN MALTA AND GOZO

 Since childhood I do love local, unique traditions, culture and dialects. For me all these elements called folklore have a great meaning for identity of the nation, ethnic group, region and so on. I would never use word FOLKLORE as pejorative term, what is often being done in common speech in Poland. The term folklore refers in this context to sth old-fashioned, not modern, not up to date.

But for me folklore and HERITAGE have the same meaning.

To understand my post correctly you need one further explanation from me, about the term FOLKLORISM. It is describing invention or adaptation of folklore, including any use of a tradition outside the cultural context in which it was created (Wikipedia definition). I use this word every time, I’m writing about not correct, in my opinion, usage of folklore for instance only to earn money, but not paying attention to the culture context and to the tradition in its original form. Good example is one big shop in Gozo, advertising itself as 100% Maltese and traditional. All shop assistants are wearing a costume, which they call TRADITIONAL MALTESE CONSTIUM, but in real, this is a mixture of all possible costumes wore in Malta and Gozo within centuries. The other point is absolutely no knowledge of none of shop personal about the products and how are they made. The stories, which you as tourist will here there are as probable as the fairy tales from a TV cartoon.

My point is: we should not believe in everything we are hearing about foreign culture, before we won’t check it by our own. You also need to be careful due to trap of folklorism. What is that? Here comes the answer: some time ago, I wrote about lacemaking and put a postcard showing a woman wearing the real traditional Maltese costume. Due to this post I’ve received an email from a reading, asking me, if all women in Malta are wearing this clothes every day. MZ answer was quite ironic: Yes, they do, as we do in Poland J Writing these words, I imagined myself, sitting at work in the traditional costume from my region, which is very wide, full of laces and including a small hut!

Anyway for all of you interested in genuine Maltese and Gozitan folklore, I can recommend a visit in Gharb Folklore Museum. It is privately-owned and placed in a 18th-century village house with 28 rooms full of historic objects associated with Gozo’s traditional trades, crafts and pastimes. From milling to printing, carpentry to wine-making, fishing to smiting.  Unfortunately, there is no website of this museum, but you can check it on Trip Advisor as well. Enjoy!

source: WIKIPEDIA
 

FOLKLOR I FOLKLORYZM NA MALCIE I GOZO

Od najmłodszych lat żywiłam zainteresowanie tradycjami ludowymi; gwarami, przyśpiewkami, sztuką i wszytkim tym, co wyróżnia dany naród, mniejszość narodową bądź etniczną, region czy kraj. Z tego powodu już w trakcie pierwszej podróży na Maltę, 5 lat temu, zainteresowałam się tematem lokalnego folkloru. Dla niektórych to pojęcie, przyjęte do użytku pryecież nie tak dawno, ma znaczenie pejoratywne. Z resztą często używamy w mowie potocznej słowa FOLKLOR aby prześmiewczo opisać jakieś zjawisko lub zaznaczyć, że pewna sytuacja miała charakter WIEJSKI, LUDOWY w znaczeniu przestarzały, nienowoczesny. Dla mnie folklor oznacza jednak to samo, co angielskie słowo HERITAGE, czyli dziedzictwo kulturowe, wiedzę zebraną poprzez wieki i zachowaną do czasów współczesnych, mądrość naszych przodków.

Aby każdy mógł właściwie zrozumieć przesłanie mojego posta, pragnę wyjaśnić jeszcze jedno pojęcie, pojawiające się często przy okazji folkloru, ba może i nawet przez niektórych z nim mylone, a mianowicie FOLKLORYZM. Ta nazwa jest jeszcze młodsza niż jej poprzednik i oznacza wybieranie elementów pochodzących z folkloru ludowego i cytowanie ich w oderwanym od pierwotnych znaczeń kontekście. Pierwotnie jednak folkloryzm miał związek z narodzinami eur. ideologii ludowości, uznającą folklor za progresywną wartość estetyczną i społeczną (definicja za encyklopedią PWN). Ja używam tego pojęcia, pisząc o wykorzystywaniu folkloru do np., celów zarobkowych, nie zachowując jego oryginalnej formy, przekształcając go sztucznie i nie zwracając uwagi na jego pierwotny kształt. Jako najprostszy przykład podam pewniem sklep na Gozo, gdzie sprzedawczynie twierdzą, że ubrane są w tradycyjny maltański strój ludowy. Nie jest to prawda, bowiem ich ubiór to mieszanka stroju noszonego w średniowieczu, baroku i kto wie kiedy jeszcze! Dodatkowo, choć sklep reklamuje się jako sprzedajacy tradycyjne maltańskie rękodzieło itp., sprzedawczynie nie mają żadnej wiedzy na temat tych produktów. Opowieści dziwnej treści, jakie można od nich usłyszeć są dla mnie przerażające. Oczywiście, większość turystów, odwiedzajacych Maltę po raz pierwszy i ostatni, uwierzy w ich słowa i będzie powtarzała te MITY dalej, naturalnie nie wszytkie sklepy ignorują szkolenie pracowników w tym zakresie, tudzież osoby same będące wytwórcami, mają zazwyczaj zadziwiającą wiedzę np. na temat wytwarzanego rękodzieła. Nie chcę tutaj generalizować, ostrzegam jednak przed pułapką folkloryzmu!

Przytucze tutaj pewien przykład, jak łatwo w nią wpaść. Przy okazji opisywania koronkarstwa na Malcie zamieściłam na blogu zdjęcie pocztówki, na której widać kobietę ubraną w prawdziwy ludowy strój maltański. Kilka dni później otrzymałam maila z pytaniem czy wszystkie kobiety chodzą tak ubrane na Malcie, bo osoba zadająca mi to pytanie kocha folklor i chciałaby to ZJAWISKO zobaczyć na włąsne oczy. Uśmiałam się do łez i w odpowiedzi napisałam ironicznie: Podobnie jak w Polsce na Kaszubach czy na Podbeskidziu, kobiety i mężczyźni noszą stroje ludowe na codzień tzn. do pracy, do sklepu i do kościoła, tak samo można to sobie wyobrazić na Malcie. Pisząc to zdanie wyobraziłam sobie siebie, siedzącą w pracy w stroju ludowym z mojego regionu, który jest bardzo obszerny, pełen koronek i z długim rękawem. Jego elementem jest również haftowany czepek. Myślę, że mogłabym wzbudzić niemałą sensację!

Wszytkim zainteresowanym autentycznymi tradycjami Malty i Gozo mogę polecić miejsce nieco zapomniane, nieco zakurzone, ale wciaż interesujące, jakim jest prywatna instutucja Gharb Folklore Museum na Gozo. Usytułowane jest ono w XVIII wiecznym budynku, ma dwa piętra i 28 pomieszczeń. Dowiemy się tutaj jak żyło się kiedyś na Malcie i Gozo, jak wyglądała kuchnia, pokój, jakie maszyny służące do uprawy roli były w użyciu przed wiekami itp. To niewielkie muzeum nie jest idealne. Jak dla mnie brakuje w nim wielu ważnych faktów, dotyczących maltańskiego fokloru. Mimo to, polecam je całym sercem, bo jest to miłe urozmaicenie dnia, jeśli zdecydowaliśmy się odwiedzić Maltę jedynie ze względu na morze i plażę. Odrobina kultury naprawdę nie zaszkodzi J

poniedziałek, 3 lipca 2017

Villa Rundle garden in Ir-Rabat (Gozo) / Ogród Villa Rundle w Ir-Rabat (Gozo)


 
 
 
Villa Rundle garden in Ir-Rabat (Gozo)
In the city center of Gozo’s capitol Ir-Rabat, also known as Victoria, is a very special place called Villa Rundle garden. It was planted by, and named, after the British General during the First World War, Leslie Rundle around 1915. In the first period the garden had a function of government experimental farm, which helped farmers to upgrade the quality of their livestock and produce. During the years the character of the garden has changed, and today this is a place where the locals and tourist enjoy the silence, and sitting out of the strong sun in pleasant shadow of hibiscus trees.

The renovation of the garden would not be possible without support of European Union. Thanks a grant of 2.5 million EUR from European Regional Development Fund, this green area in the busy city centre could be renovated and re-maintained. The new idea of Villa Rundle garden was basing on preserving the plants, which were already growing them, so not all old trees or bushes have been cut down. Middle in the garden is also a mini amphitheatre, with purpose-built, underground changing rooms, designed to be the stage for intimate concerts and performances.



Believe me or not, even if Gozo is very small city, comparing it with my home city (6.000 citizens in Victoria: 2.000.000 citizens in my home city), it can be very noisy and stink like exhaust gases. Villa rundle is in contrast a place of silence, of great flower smell, where the body and soul are resting after long sunny day. Sometimes when I just wanted to be alone, I bought my drink to go in one of crowded bars and went to the garden. During the normal working week, it’s really empty. All, who have more than 30 minutes’ time for their next bus, I can recommend to take a short walk through the garden, placed on the back of bus station in Victoria. As a hint for all tourist searching for public toilet on the garden area: there are none. The closest public restrooms are situated on the other side of the Victoria bus station, in front of primary school.

 
Ogród Villa Rundle w Ir-Rabat (Gozo)
W samym centrum stolicy Gozo, Ir-Rabat, zwanej również Victorią, leży niezwykły publiczny ogród o nazwie Villa Rundle. Został on utworzony około roku 1915, nazwano go zaś na cześć brytyjskiego generała w I wojnie światowej Lesliego Rundle, który miał także swój udział w założeniu tego przybytku zieleni. Początkowo ogród ten był raczej eksperymentalną farmą, gdzie zasadzono różne rodzaje roślin tropikalnych, testując ich wytrzymałość na maltański klimat. W czasie dziesięcioleci funkcja ogrodu zmieniła się jednak diametralnie i dziś jest to miejsce, gdzie miejscowi oraz turyści, odpoczywają w przyjemnym cieniu przed ostrym letnim słońcem, spacerują czy też uczestniczą w wydarzeniach kulturalnych.
Nie obyło się oczywiście bez gruntownej renowacji terenu ogrodu, która kosztowała, bagatela, 2,5 miliona EUR. Wspomina suma pochodziła z grantu otrzymanego przez Gozo od Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, myślę że akurat w tym przypadku, bez pomocy finansowej EU o żadnym odnowieniu ogrodu, nie mógłby być mowy. Dzięki tej niemałej sumie przeorganizowano strukturę ogrodu, jednocześnie nie niszcząc roślin, które zasadzono tam dawno temu. Dodatkowo na terenie ogrodu zbudowano scenę z całym zapleczem, gdzie mogą się odbywać przedstawienia teatralne.

 
Villa Rundle to oaza spokoju, można tu odpocząć od ruchliwych ulic Victorii oraz hałasu i rażącego słońca. Wierzcie mi  lub nie, chociaż stolica Gozo to maleńkie miasteczko, w porównaniu na przykład do miejsca gdzie mieszkam i pracuję, to męczy dokładnie tak samo, jak każde inne miasto. Dla porównania: Victoria ma ok. 6.000 mieszkańców, moje miasto ponad 2 miliony. Korki są jednak podobnie denerwujące, spaliny śmierdzą identycznie, a lejący się z nieba żar i panująca na ulicach duchota, przyprawiają mnie o zawrót głowy. Dlatego bardzo często, zamiast wybierać zatłoczoną po brzegi w porze lunchu czy też popołudniowej kawy, knajpę, kupuję zimny napój na wynos i siedząc na ławce, wśród kwitnących hibiskusów, korzystam z przyjemnego cienia. Z mojego doświadczenia wynika, że w tygodniu, ogród nie jest specjalnie zatłoczony. Jest to wspaniałe miejsce nie tylko dla odpoczynku, ale także w celu poczekania na autobus, jeśli mamy ponad 30 minut czasu. Dworzec główny w Victorii znajduje się na tyłach Villi Rundle, więc nie musimy iść na około, żeby do niego dojść. Warto dodać, że na terenie ogrodu nie ma WC. Najbliższa toaleta publiczna znajduje się po drugiej stronie dworca autobusowego, naprzeciwko szkoły.
 

środa, 14 czerwca 2017

Secrets of Maltese balconies-gallarijia/Tajemnice maltańskich balkoników tzw. gallarijia


  Secrets of Maltese balconies  gallarijia
During my first stay in Malta, 5 years ago, at the very first sight I had noticed 2 things: firstly almost all buildings were made from famous white limestone and secondly there are hundreds of balconies in Malta and Gozo. The boxed-balconies known as ‘gallarijia’ were always big secret to me. These wooden balconies were closed from all sides, that we cannot recognize who and if somebody is being there and watching us. This phenomenon of making balcony closed, was understandable for me from one obvious reason: balcony is being built to have an opportunity to stay on fresh air.  Why should Maltese people plug them? There answer to this question can be partially find in some historical documents.  

 
One of theories is saying, the Knights adopted covered-balconies would ensure their segregated life style as well as concealing their illicit sexual activities with Maltese women. What is bothering me a bit, is the fact that in case of this kind of ‘dates’, the lovers were not forced to meet of all things on the balcony! Weren’t they?

Another explanation for the closed character of the ‘gallarijia’ is Christian morality and big influence of Catholic Church on Maltese people in the past or even until today. This theory is saying the Maltese balconies have been designed upon a pattern used in Muslim countries to HIDE the woman from the eyes of the strangers. It might be true and I do believe the life of a Maltese woman was very hard.  In one of my post called ‘Old good times’ I wrote that married Maltese woman left her house rarely. This was the reason for so many hawkers on the streets of Vallettta and other cities. There is also a 100 year-old Christian organization in Malta which was ENCOURAGING women to wear traditional Maltese costume- faldetta. Some sociologists are saying, the PRESSURE from mentioned above organization is the reason for preserving faldetta for ‘such a long time in Malta and Gozo’. This costume was present until 50 in the general public. Now it’s not being worn. If you are looking for more information about this traditional clothes, please refer to my short post about faldetta.
 
For whatever reason the closed balconies were built, they are now inseparable from Maltese and Gozitan architectural landscape and will be surely admire by you for their form and bright colors, contrasting with white/yellow walls of Maltese buildings.
 
 
Tajemnice maltańskich balkoników tzw. gallarijia
Kiedy pięć lat temu po raz pierwszy pojechałam na Maltę, pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy były wszechobecne białe budynki z wapienia, jako głównego budulca na wyspach, drugą zaś charakterystyczne prostokątne balkoniki. Można je spotkać dosłownie wszędzie, od ulic stolicy po najbardziej wysunięte na północ czy też południe miasta. Stanowią ona dla mnie nierozłączny element krajobrazu architektonicznego Malty. Wykonane są z drewna i pomalowane na piękne kolory, aby odcinały się od wpadającej w żółć bieli ścian. Widziałam więc już zielone, niebieskie, czerwone i brązowe  gallarijia, jak się je nazywa w j. maltańskim.
Wiele razy zastanawiałam się nad ich celem użytkowym, a musicie wiedzieć, że jestem bardzo praktyczną osobą, która co prawda ceni sobie dekoracje, jednak trzymającą się w pewnych, ściśle ustalonych granicach. Co mnie najbardziej dziwiło to fakt, że są całkowicie zabudowane i można w nich otworzyć tylko niewielki lufcik. U nas balkony służą raczej do siedzenia na świeżym powietrzu, a nie do zamykania sobie dostępu do świata zewnętrznego. Otwarty balkon to także wspaniałe miejsce do suszenia prania, czy też hodowli kwiatów i ziół, dlatego nie rozumiałam wcale celu i sensu zabudowanych galeryjek na Malcie. Znalazłam uzasadnienie dla tych praktyk dopiero po lekturze materiałów źródłowych.  Dzisiaj przykładowo, szukając materiałów na zupełnie inny temat, natknęłam się na artykuł, mówiący że kiedyś wszystkie balkony były otwarte, a dopiero za czasów panowania Zakonu Rycerzy Maltańskich, zaczęto je zabudowywać. To była dla mnie zaiste nowość! Dlaczego tak postępowano? Podobno, podkreślę że nie wiem tego jednak na pewno, miały one służyć ukrywaniu tajnych schadzek między Rycerzami a maltańskimi kobietami. Gdyby taka para siedziała na otwartym balkonie, każdy mógłby to zobaczyć i w mieście krążyłyby plotki, zwłaszcza ze wiele z tych kobiet, miało się cieszyć tzw. dobrą reputacją w wyższych warstwach społecznych. To wyjaśnienie ma w sobie pewną logikę, którą można zrozumieć, z drugiej strony nie do końca pojmuję dlaczego kochankowie mieliby koniecznie spotykać się akurat na balkonie? Może ktoś z was ma jakiś pomysł?

 
Innym wytłumaczeniem dla zabudowy balkonów, na które się natknęłam , jest przejęta z krajów muzułmańskich chęć chronienia dobrego imienia kobiety przez to, aby nie była widywana przez innych mężczyzn w stroju codziennym tzn. bardziej odkrytym niż strój wyjściowy. W jednym z wpisów pt. Stare dobre czasy, wspominałam już o tym, że zamężne kobiety rzadko opuszczały dom, dlatego istniała potrzeba domokrążców. Zainteresowanych odsyłam do tego posta.  Pamiętać należy, że Malta była krajem ultrakatolickim i konserwatywnym, niektórzy twierdza, że dalej tak jest. Nie bez przyczyny założono na Malcie na początku XX wieku pewne istniejące do dziś towarzystwo katolickie, którego sekcja żeńska ZALECAŁA kobietom noszenie tradycyjnego stroju ludowego, o którym także już pisałam, o nazwie faldetta. Niektórzy badacze twierdzą, że to przez konserwatyzm środowisk katolickich ten strój utrzymał się na Malcie ‘tak długo’, bo aż do lat 50. był widoczny na ulicach. W świetle wymienionych wyżej argumentów nietrudno uwierzyć w stwierdzenie, że zabudowa miała związek z religią, tradycją i pewnymi ograniczeniami narzuconymi płci pięknej.
Jaka by nie była geneza powstania balkonów, są one dziś znakiem rozpoznawczym architektury maltańskiej i na pewno zachwycą niejednego z Was swoim kunsztem i kolorami!

 
 

wtorek, 6 czerwca 2017

STAY open to the world! subscribe our newsletter!/Bądź otwarty na świat i zapisz się na nasz newsletter!



STAY open to the world!

DO NOT RUN AWAY like the person on this wonderful graffiti in Sliema, Malta.
Subscribe our newsletter!

Most of you, dear READERS of my blog, noticed that I'm a pround member of  CLUB OF POLISH WOMEN ABROAD.This is a very special virtual place, one of a kind, where all countries, cultures, languages and religions meet. This is a mixture of all possible experiences which we made during our stay abroad. If you are intressted in WIDE WORLD and would like to learn and explore every day sth new, sth uniqe, subscribe our newsletter. Why? Because it's for free and more intressting than most of magazines about "journeys". We are not advertising for any products or corporation. We are giving you an informetion from the view of locals, we are the locals! Try it on, today, now and discover the world together with us.


Click on the link and subscribe:

http://klubpolek.us14.list-manage.com/subscribe?u=9fde88c1167ab76aabdc1fb5e&id=78c07524ea

You can also visit us on Facebook:

https://www.facebook.com/Klub-Polki-na-Obczyźnie-324950360948381/

Or/and Instagram:
https://www.instagram.com/klubpolek/


ENJOY!

 
 
Bądź otwarty na świat i zapisz się na nasz newsletter!
 
Nie przekonują was książki zebrane w licznych bibliotekach jak ta z obrazka powyżej, w pałacu Wielkiego Inkwizytora na Malcie? A może szukacie aktualnej wiedzy o świecie i ciekawostek, których brak w magazynach o podróżach? Jeśli choć na jedno z pytań odpowiedzieliście TAK, nadszedł czas, abyście zapisali się na nasz newsletter.
 
Wielu z Was, drodzy, kochani CZYTELNICY zauważyło zapewne, że należę do unikalnej społeczności, jaką jest KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE. To wirtualne miejsce, gdzie spotykamy się my, całkiem niewirtualne osobowości, gdzie mieszają się kultury, religie, języki, gdzie dzielimy się swoimi wzlotami i upadkami, gdzie w końcu dyskutujemy o życiu, podróżach i całej reszcie.  
Od niedawna oferujemy wam całkiem za darmo newsletter klubowy. Zawiera on całą masę informacji z pierwszej ręki, od tzw. lokalnych tubylców, od nas, żyjących na co dzień poza granicami Polski. Ciekawi świata, nie czekajcie, lepszej okazji nie będzie, zapiszcie się już dziś na nasz newsletter!
 
Click i już jesteś zapisany/a:
http://klubpolek.us14.list-manage.com/subscribe?u=9fde88c1167ab76aabdc1fb5e&id=78c07524ea

zapraszamy także na Facebooka:

https://www.facebook.com/Klub-Polki-na-Obczyźnie-324950360948381/

oraz/i  Instagram:
https://www.instagram.com/klubpolek/

oraz oczywiście na blog klubowy:
http://klubpolek.pl/

MIŁEJ LEKTURY!

poniedziałek, 29 maja 2017

Move your body, take a walk in..Xlendi/ Rusz się i idź na spacer w ...Xlendi

 

Move your body, take a walk in..Xlendi

 
Particularly we can speak about two types of holiday-maker: the one who likes active holiday and the one who prefers passive holiday. This post is addressed to both groups, as I truly believe nobody want to miss about great landscapes of Malta, which can be seen only if you decide to move you’re a…J

There are numerous routes on both islands, giving an opportunity to see Malta and Gozo from other perspective.  In my humble opinion the mean of transport changes everything. Once you are travelling by bus you will never noticed all this, what you see when you are travelling on your feet.  This is also one of the essential rules or better to say sth what is giving sense to pilgrimages all kinds. Going by foot, step by step, looking around and admiring the nature, surrounding us, smelling the flowers and hot air, feeling the road in the bones- don’t be too lazy to miss it!

 
The walk, I would like to recommend this time, is not for all as before you take the walk itself you must firstly climb on a cliff, which is a little bit steeply sloping. The walk begins in small village on Gozo, Xlendi, which I described shortly some time ago. Near the bay, you can see steps going on the big, high rock. They will bring you high, but not high enough, so you need to carefully climb further. Do not forget to wear good shoes, otherwise you might slip down and have a serious accident. Once you have managed to climb on the main cliff, you will find some small houses for farmers and also fields with vegetables. This is amazing how the Maltese people are using every single piece of soil for agriculture! Being on the top of the cliff you can admire the Citadel in Gozos capitol, Victoria/Rabat, Xewkijas church, Xlendi and much more. Take a look of my pictures and think it over. It might be good alternative for crowded cities or an opportunity not to visit only the most popular tourist’s attraction, but sth unique.
 
Rusz się i idź na spacer w ...Xlendi
 
Urlopowiczów można generalnie podzielić na dwie podstawowe kategorie: tych którzy lubią spędzać urlop aktywnie oraz tych, którzy wolą słodkie nicnierobienie. Ten post jest adresowany do obu grup, ponieważ jestem zdania, że nie ma nic piękniejszego niż piesze wedrówki po Malcie czy Gozo, dziękiktórym można spojrzeć na wyspy z innej perspektywy.
Przemierzanie drogi na pieszo stanowi takze główny element lub mówiąc inaczej, podstawowy sens każdej pielgrzmki. Poruszając się na własnych nogach, krok po kroku, inaczej odbieramy odległość, czujemy zapachy których dotychczas nie czuliśmy i widzimy rzeczy, które umnęłyby nam niechybnie, gdybyśmy jechali autobusem, bądź samochodem, a nawet rowerem. Kto choć raz spróbował wędrowania, gdzie na końcu drogi czekał pewien sprecyzowany cel, ten wie o czym mówię.
 
 
Na Malcie i Gozo jest wiele tras, którymi można wędrować. Ja chciałabym dziś krótko opisać i polecić spacer połączony ze wspinaczką na wysokie skały. Nie jest to oczywiście wycieczka dla wszytkich, ale każdy kto czuje się na siłach i ma ze sobą dobre, sportowe buty, może ją odbyć. Pamiętajcie jednak, że obuwie odgrywa tutaj kluczową rolę. Skały się śliskie i łatwo o wypadek. My zabieramy ze sobą na urlop zazwyczaj buty do wspinaczki, wersję na lato. To wygodne obuwie, które można też nosić na codzień, co zauważycie u wielu osób, głównie u Niemców, ale zamiłowanie Niemców do artykułów sportowych to temat na osobnego postaJ
 
 
Wycieczka rozpoczyna się w małej wiosce Xlendi, Gozo, którą już swego czasu krótko opisałam na blogu. Obok zatoki są schody, prowadzące na górę. Kiedy się skończą, trzeba się ostrożnie wspinać dalej po ścianie skalnej. Nie trwa to długo i nie jest jakoś specjalnie niebezpieczne czy zabronione, powtórze jednak jeszcze raz, że trzeba być przy tym ostrożnym. Kilka metrów wyżej znajdziemy się na płaskiej półce skalnej i stamtąd już można iść spacerkiem dalej.
Zadziwią nas nie tylko piękne widoki na Cytadelę w Rabacie, kościół w Xewkiji czy samo Xlendi z góry, lecz także liczne pola uprawne na tej wysokości. To zadziwiające jak bardzo Maltańczycy starają się wykorzystać każdy kawałek ziemi uprawnej!

Kiedy już będziecie na samej górze macie kilka opcji do wyboru w zależnosci od tego ile macie czasu. Spójrzcie na nasze fotografie i zastanówcie się, czy udało mi się was zachęcić do ruszenia tył...ka z tarasu hotelu, z hotelowego baru czy z wody. Takich krajobrazów nie zoabczycie nigdzie indziej! Serdecznie polecam więc piesze wędrówki tą i innymi trasami jako alternatywę dla zatłoczonych miast i innych atrakcji turystycznych, gdzie wszyscy już przed wami byli!

czwartek, 25 maja 2017

Where to spend holiday?If not Malta ...then...Turkey! / Gdzie spędzić wakacje?Jeśli nie Malta to...Turcja!



Some of you may be really surprised looking at the picture above. Take it easy...it's not Malta.
This is Turkey:) Why? Because I would like to recommend you today not only a journey to Malta or Gozo, but also to Turkey.  If you are looking for great holiday with reliable partner check Agata's travel agency under given below link. This is a person living there since many years, who knows the culture and the best tourist and non tourist attractions. She will show you Turkey from a local perspective. Are you asking yourself if I got money for this promotion? Not at all. Agata is my friend from Club of Polish Women Abroad. I'm sure, you can rely on her experince:)


Internet www.alanyaonline.pl
Facebook Alanya Online Biuro Podróży
Instagram: @alanyaonline

PS: Picture were taken by myself during my stay in Turkey:)



Zastanawiacie się pewnie gdzie na Malcie można spotkać takie krajobrazy, jak na powyższym zdjęciu. I słusznie! To nie jest Malta. Dziś chcę wam polecić spędzenie urlopu nie tylko na mojej ukochanej Malcie lub Gozo, lecz również w Turcji. A skoro mowa o Turcji, warto tam pojechać z biurem podróży, na którym można polegać. Szukacie doświadczonej, uczciwej osoby, która mówi po polsku i pokarze wam Turcję, jakiej nie znacie? Interesuje was oryginalna podróż, a nie tylko odhaczanie kolejnych atrakcji turystycznych? Jeśli tak, zajrzycie do Agaty, mojej znajomej z Klubu Polki na Obczyźnie, która prowadzi biuro podróży w Alanyi. Satysfakcja gwarantowana!

Internet www.alanyaonline.pl
Facebook Alanya Online Biuro Podróży
Instagram: @alanyaonline




PS: Wszystkie umieszczone zdjęcia należą do mnie. Wykonałam je podczas mojej podróży do Turcji.
I nie, nie jest to reklama sponsorowana:)

środa, 17 maja 2017

Urban legends-Hypogeum/Legendy miejskie-Hypogeum

 
Urban legends - Hypogeum

Is there any person between readers of this blog, who dislike ghost or paranormal stories? Anyone who is saying this is all bulls***? Or are we all far from it? I do know you, people who are laughing about UFO and myths telling stories about other civilisations. You all are watching in secret the legendary X FILES and reading books about aliens. For you and all other I prepared this short text about urban legend of one of the biggest attractions of Malta.

Personally I have never been there due to some reasons: first of all, hypogeum is always crowded (even if really small) and you need to buy your ticket online in advance (so if you have not done it, you cannot go in spontaneously). The ticket costs now € 35,00 for an adult and €20,00 for student. Secondly I have claustrophobia, so I don’t think I would manage to be a part of this kind of sightseeing trip.    already entered the tombs in Malta, the kingdom of shadows in Rabat once and thought I will not manage to come back to the sunny surface. After that bad experience I’m not taking this risk anymore..but who knows, maybe I will try again in the future?

Hypogeum Ħal-Saflieni is a is a Neolithic subterranean structure which was a temple or a necropolis, this is not clear until now. It is located not far away from the women’s prison in Paola. At this underneath complex of tunnels were founded some skulls of the unnatural long shape known from Indiana Jones films. Other skulls are considered to have had their heads bandaged in order to produce their cranial deformities. The third group are the skulls of adult people with gristles which are typical for babies only and as the archeologist are saying: no adult person could survive with gristles in places, where the bones shall be formed. Anyway all these skulls disappeared shortly after being discovered and can be seen only on a picture taken by archeologist. Where are they now – nobody knows. It has been said, that this skull are proof of entity and presence of aliens in Malta and Gozo. They were the builders of mysterious temples and sacred complexes. Maybe they were also the creatures who introduce the cult of FAT LADY in Malta and Gozo?  Eventually her sculpture (sleeping fat lady) was founded near the graves in hypogeum. Obviously you won’t receive none of mentioned ‚facts‘ neither in Archaeological museum of Malta, nor in Hypogeum itself. But don’t be naive…this is all the hidden truth! All in all  every legend includes a grain of verity!
 

Interested? There is also another story about hypogeum, much scarier than the above one. An Englishwoman living in Malta visited hypogeum in the 70’s but was not interested in available tunnels. She wanted to see more and asked the guide if she can take a look round the corner by her own. The guide said, on her own risk, of course. She went through a tunnel and suddenly stand over a gulch. At the bottom of this gulch she saw about 40 people, who were singing strange song and their arms were reaching up to her. She was in kind of trans. Luckily her husband followed her and took her away from this place. Some days after that a friend of her showed her a newspaper article saying a schoolmaster and 39 students went exploring this tunnels, but none were ever recovered alive. Since then the cries of the children could be heard emanating from the underground. Still ready for visiting this place? Think twice! And the most important thing: never, ever walk out of your guided group. You may stay under the earth...forever!
 

Legendy miejskie- hypogeum
 
Któż z nas nie kocha teorii spiskowych? Czy znajdzie się ktoś taki wśród czytelników mojego bloga? Znam wielu ludzi, którzy twierdzą, że nie wierzą w żadne zjawiska nadprzyrodzone, obcych, duchy itd., itp., zaś wieczorami można ich przyłapać na oglądaniu powtórek legendarnego Z ARCHIWUM X !

Ja nie muszę zostać poddana torturom, aby przyznać, że od dziecka fascynują mnie różne paranormalne zjawiska. Nie byłabym więc sobą, gdybym nie rozpoczęła poszukiwań TEGO TYPU historii także w odniesieniu do mojej ukochanej Malty. Kilka ciekawych opowieści przytoczyłam przy okazji wpisu o magicznych istotach, inne opisując Vallettę nocą, jednak ta którą mam dla was dzisiaj nie była jeszcze wspominana na moim blogu.

Niedaleko więzienia dla kobiet, w mieście Paola, mieści się słynne Hypogeum Ħal-Saflieni. Oficjalna wersja mówi, że jest to podziemny, neolityczny kompleks świątyń, bądź też prastara nekropolia, której historia sięga do 4.500 roku p.n.e. Dziś można zwiedzać niewielką część tego kompleksu. Ponieważ ta atrakcja turystyczna jest dosłownie szturmowana przed tłumy, bilet można kupić wg. mojej wiedzy obecnie tylko w przedsprzedaży w Internecie z niemalże kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, plus mam klaustrofobie. Nietrudno się więc domyślić, że  nie odwiedziłam jeszcze tego miejsca. Byłam wielokrotnie obok, ale ze względu na wyżej wymienione przeszkody, głównie natury biurokratycznej wejście się nie udało. Mimo to czytałam wiele na temat tego miejsca i oglądałam dostępne w Internecie zdjęcia,  co w połączeniu z historią, jaką pragnę przytoczyć,  utwierdziło mnie w przekonaniu, że chyba nigdy tam nie wejdę.
 

 Archeolodzy, badający hypogeum mieli tam znaleźć dziwnego kształtu czaszki. Jedne były wydłużone i przypominały coś na kształt słynnych kryształowych czaszek, znanych z przygód Indiany Jonesa, inne, choć jak stwierdzono musiały należeć do osób dorosłych, wskazywało na to, że chrząstki, które można znaleźć jedynie u noworodków, nie stwardniały u tych osobników i przeżyli oni całe swoje życie z niestwardniałymi chrząstkami. O ile te wydłużone czaszki uznaje się za dowód zamieszkiwania wysp maltańskich przez przybyszów z innej planety, o tyle czaszki z chrząstkami stanowią niewyjaśnioną zagadkę. Wg. lekarzy wejście w wiek dorosły z takimi elementami miękkimi w czaszce nie jest możliwe. Ponieważ obok wydłużonych czaszek znaleziono również figurkę  śpiącej wielkiej bogini, o której wspominałam we wpisie GRUBA BABA z Malty, wyjaśnienie zagadki budowy świątyń rozrzuconych po Malcie i Gozo, zdaje się mieć proste rozwiązanie. Wiadomo, głównymi budowniczymi byli, podobnie jak w przypadku egipskich piramid, OBCY. Istnieje też trzecia grupa czaszek, które wg. naukowców były bandażowane od dzieciństwa aby nadać im, nienaturalny, zdeformowany kształt.

Pytacie pewnie samych siebie, gdzie są te tajemnicze czaszki? Tego nie wiadomo, miały zniknąć krótko po wykopaliskach, zaś jedynym dowodem na ich istnienie są zdjęcia, które archeolodzy zrobili, zaraz po ich znalezieniu...tej informacji nie otrzymacie oczywiście w Muzeum Archeologicznym, ani też w samym hypogeum, ale nie dajcie się nabrać! Przecież w każdej legendzie jest ziarnko prawdy!

Ta informacja nie wywołuje jednak gęsiej skórki, nieprawdaż? O wiele bardziej szokujące  pogłoski o hypogeum zostawiłam na koniec. W latach 70. pewna osiada na Malcie Angielka miała zapytać przewodnika, czy może rzucić okiem na korytarze poza wyznaczoną trasą. Ten nie miał specjalnie nic przeciwko, zaznaczył jednak, że robi to na własną odpowiedzialność. Kobieta weszła do jednego z wąskich korytarzy ze świecą i natknęła się na przepaść. Na jej dnie ujrzała grupę około czterdziestu ludzi, maszerujących jeden za drugim, którzy mieli wyciągać do niej, niepodobne do ludzkich, dłonie i hipnotyzować śpiewem. Z transu ocknęła się dzięki mężowi, który poszedł za nią.
Kilka dni po tym dziwnym przeżyciu w hypogeum, znajomy kobiety przeczytał w gazecie, że 40 osobowa grupa uczniów wraz  z nauczycielem zapuściła się poza ogólnie dostępne korytarze...i zniknęła na zawsze. Nocami pracownicy hypogeum mieli zaś słyszeć płacz uczniów.  W kolejnych latach podobno odnotowano tajemnicze przypadki zniknięć turystów w tym miejscu...oczywiście sprawę zatuszowano...to jasne...

Dalej chcecie zejść do podziemi? Jeśli się na to zdecydujecie, pamiętajcie o jednym: nigdy, przenigdy nie odłączajcie się od grupy i przewodnika. Może to mieć dla was fatalne skutki...
 
 

czwartek, 4 maja 2017

Valletta-worth more than just a one-day-trip/Valletta-warta o wiele więcej niż jednodniowej wycieczki


 
Valletta-worth more than just a one-day-trip
I think I completely forgot to write on my blog about the fact, that Valletta is the European Capital of Culture 2018. Actually it’s not so important, as in my opinion nobody need to be encourage by any special events to visit this magic city. About Valletta’s history have been written many books, I also mentioned some facts last year, which I do not want to repeat on this place. As in every capitol the life in il-Belt Valletta has some advantages and disadvantages. As a person, who is in love with Malta since more than 5 years, I see 90% good things and only 10% bad things about Valletta. The very best thing of living in this city are the wonderful streets, small restaurants and cafeterias and its whole historical atmosphere, historical AIR, which makes me always feel happy.

 


Walking around the streets of Valletta, whatever in summer or winter, I always look at the houses and their facades trying to find sth new, sth fascinating and believe me or not, every walk is a discovery. Lastly I saw some old signpost showed on the one of my pictures, telling me this place was once a store. Other time I ‘got lost’ in unknown street and saw Jewish house of prayer, important place for all 150 Jewish citizens of Malta & Gozo. Of course, if you come to Malta for a short period of time, you can spend only one day in the capitol, maybe even less time, but remember this is not enough. Once a friend of mine told me, that Valletta is such a small city, that can be surely seen within few hours. He compared Valletta and Rom, two fully different cities. It was very wrong so I was trying to explain him how many churches, institutions of culture, museums and other interesting places are put into this small area!  This is really amazing. He noticed his mistake and promised to check all my tips out, when he will be travelling to Malta next time.

 

So when you do not feel doing anything, you can just drink coffee in one of Valletta’s hotels or cafeterias. But please keep your ears open. Yes, this is not a mistake, ears need to be wide, wide open, because in the silent of hot afternoon you may hear the whispering of the ages, trapped in every stone, and every part of Malta’s capitol. Does not matter, what you are about to do…Valletta will not let you down!
 

Valletta-warta o wiele więcej niż jednodniowej wycieczki
Przez natłok innych obowiązków zupełnie zapomniałam napisać już na początku roku, że stolica Malty, Valletta, to Europejska Stolica Kultury 2018. Nie ma to jednak chyba większego znaczenia dla liczby przybywających do tego miejsca turystów, ponieważ osobiście uważam, że akurat Valletty nie trzeba dodatkowo reklamować. Życie w Vallettcie, jak w każdej stolicy, ma oczywiście zarówno plusy, jak i minusy. Jako zakochana od ponad 5-ciu lat w Malcie osoba widzę 90% plusów i 10% minusów. Ta opinia została jednak ukształtowana przez mój wieczny, niepoprawny optymizm oraz zapewne z racji  faktu, że kocham takie stare miasta z ich ciasnymi uliczkami, jawiącymi mi się  niczym magiczny labirynt, odrapanymi fasadami, nadgryzionymi zębem czasu, rzeźbionymi drzwiami i zapachem historii. Jestem maniaczką STAROCI, jak mawia mój mąż. Być może to dlatego Valletta ze swoimi wiekowymi budynkami wciąż na nowo mnie inspiruje i zachwyca. Ale zaraz, zaraz! Nie wszystko w Vallettcie jest przecież stare! Liczne muzea, parlament czy tez kino 5D to przecież całkiem nowe, bądź w 100% odrestaurowane miejsca.

 
 
Za każdym razem, kiedy spaceruję bez sensu i celu po maltańskiej stolicy, znajduję coś nowego. Raz trafiłam na intersujący, nieco zniszczony już napis na ścianie (patrz zjęcie w wersji angielskiej) , innym razem znowu natknęłam się na dom modlitwy Żydów, którzy w liczbie ok. 150 osób zamieszkują Maltę i Gozo. Valletta to dla mnie nieskończone źródło interesujących zdjęć za dnia i nocą oraz miasto, którego pewnie nigdy nie poznam do końca. Jeden  z moich znajomych porównywał ostatnio Vallettę z Rzymem, próbując mi udowodnić, że il-Belt można zwiedzić w jeden dzień. Oburzyła mnie jego postawa i od razu przeszłam do ofensywy, wymieniając mu wszystkie ważne miejsca Valletty, stłoczone na tej niewielkiej powierzchni. To naprawdę niezwykłe jak wiele się tutaj mieści. W końcu znajomy skapitulował i wywiesił białą flagęJ

 

Nawet jeśli macie akurat dzień słodkiego nicnierobienia i popijacie kawę w śródziemnomorskim słońcu, miejcie uszy szeroko otwarte. Tak, nie pomyliłam się, uszy. Bo kto wie, moze w leniwej ciszy upalnego popołudnia, usyłyszycie dobiegający z każdego zakątka stolicy szept dziejów.
Nieważne, czy macie ochotę na zakupy, szczyptę kultury czy historii, teatr, kino lub tez słodkie nicnierobienie, stolica Malty napewno was nie zawiedzie!

 
 
 

środa, 19 kwietnia 2017

The Red Sandy Beach (Gozo) / Plaża Czerwonego Piasku (Gozo)


The Red Sandy Beach (Gozo)

It is the one of most popular beaches in Malta (as country), located in the north part of Gozo. You can get there taking a bus from Victoria Bus Station. It can be very crowded in summer, as this is the meeting point of the locals and tourist. I like it at the evening, when the most people went home and the sun is bathing in the sea.

The sand on this beach is really red (golden-reddish sand), so the name perfectly matches with the place (Maltese name is Ramla il-Ħamra). You can find there a beach restaurant, a bar, ice-cream seller and farmers selling grocery. The restaurant is serving not only food and drinks, but also selling toys or newspapers.

 
Once I was there together with my Mum we had a nice chat with the female owner of the business by drinking coffee. She was admiring my engagement ring and, she told me a story how she met her husband and I told her how I met mine. This kind of stories connect people!
On the beach is a small chapel, another proof for devoutness of Maltese and Gozitan people. You are never alone, you are always under protection of God, in every place, even on the beach.
On the small mountain over the beach, you can find a famous Calypso Cave about which I wrote in one of the post, describing new TOP 120 of Malta & Gozo. Bad news is: the cave is closed for tourists, so you can only take a look of it from above. Near the steps to the Cave is a small shop owned by old woman, who is making ORIGINAL Maltese jumpers and other nice things. The prices are very, very good and I bought there already twice and I am really satisfied with good quality and uniqueness of this products! So if you are thinking, you can buy ‘the same jumper’ somewhere else for better price…please do not buy anything, anywhere. Because there is ALWAYS someone, WHO has price lower up to 1 EUR! Bargain! Sale!!! J
Anyway a visit on Ramla Bay and the Red Sandy Beach is a MUST, even if it’s not any secret place, but well-known tourist attraction.
 
 
Plaża Czerwonego Piasku (Gozo)
Miejsce, które chciałabym dziś krótko opisać to nie tajemnicza, nieznazna przez masy atrakcja, wręcz przeciwnie, to tutaj w sezonie spotykają się tłumy turystów i tłumy spragnionych morza Maltańczyków. Mimo to każdy, kto spędza urlop na Gozo powinien je choćby raz odwiedzić. Mowa tutaj o Ramla il-Ħamra , czyli Plaży Czerwonego Piasku, jak brzmi jej nazwa w wolnym tłumaczeniu. Nazwa opisuje w tym przypadku rzeczywistość, ponieważ kolor piasku jest rzeczywiście rudawy, co widać na zdjęciach. Jeśli więc komuś marzy się znana z piosenki złota plaża, to tutaj definitywnie jej nie znajdzie. Warto jednak odwiedzić to miejsce dla jego nietypowego uroku, który tworzy między innymi usytułowana na samym środku plaży kapliczka. Dla mnie stanowi ona kolejny dowód, że Maltańczycy lubią powierzać się opiece Boga, nieważne w domu, w pracy, czy w czasie opalania i kąpieli w morzu. Moją ulubiona porą na tej plaży jest zdecydowanie wieczór, kiedy słońce kryjąc się za horyzontem, zanurza się w morzu.
 
Obok plaży znajduje się otwarta w sezonie retauracyjka polowa, bar oraz budka z lodami. W restauracyjce można kupić również róznego rodzaju zabawki ora zgazety, papierosy itp. Często można tutaj także spotkać rolników, sprzedajacych swoje plony z samochodów, ceny są czesto konkurencyjne, a towar świeży. Kiedy pewnego razu piłam tam z Mamą kawę, zagadnęła mnie właścicielka lokalu. Podziwiała mój pierścionek zaręcznyowy i przy okazji opowiedziała mi, jak spotkała swojego męża, a ja jej krótko , jak poznałam swojego. Tego typu historie naprawdę łączą ludzi!
 
Warto także wdrapać się na wzieniesie ponad plażą, dzięki niemu mamy bowiem nie tylko wspaniały widok na okolicę, ale i możemy przy okazji zajrzeć do słynnej Jaskini Kalipso, o której szerzej pisałam przy okazji 10 TOP miejsc na Malcie i Gozo. Niestety, jeśli marzy wam się wizyta w podziemnych labiryncie słynnej uwodzicielki, będzie rozczarowani, ponieważ pieczara jest zamknieta dla turystów. Można tylko zerknąć lekko do jej wnętrza przez niewielką szparę w skale. Podobno ten kompleks jaskiń ciągnie się podziemią az do samego morza! Chciałabym to kiedyś sprawdzić na własnej skórze. Obok schodów, prowadzących do jaskini, jest mały sklepik, prowadzony przez starsza panią. Można tutaj kupić pocztówki, 101 pamiątek z Malty oraz wykonane przez nią ręcznie, piekne, unikalne swetry! Obkupiłam się tam już dwukrotnie i ceny są naprawde konkurencyjne. Jeśli Wam się wydaje, że gdzies znajdziecie taniej, to lepiej nigdzie nic nie kupujcie, bo przecież GDZIEŚ jest napewno KTOŚ, kto ma o 1 EUR taniej!!!!Okazja!!J
 
 
Do plaży regularnie kursują autobusy z Victorii, warto także popatrzyć w miejscu zamieszkania, czy nie jedzie stamtąd bezpośredni autobus do tego malowniczego, otoczonego wzniesieniami, miejsca. Polecam wszytkim nawet krótką wizytę na tej niecodziennej plaży.