poniedziałek, 28 marca 2016

Valletta at night/Valletta nocą


 

Valletta at night
Valetta is probably the most famous Maltese city and its new capital since XVI th century. This is also one of the smallest cities with biggest amount of landmarks in the world. Old capital, Mdina, now known under nickname silent city, was built in dark ages, when Valletta was establish firstly in 1566 by Grand Master Jean Parisot de la Valette. Today at the area of 1 km² live about 6.675 people. If you have never been in Valletta, it’s really hard to imagine how all this churches, institutions, apartments, the harbor(!), shops, gardens, locals and tourist fit into this small urban district. But believe me, they fit very well and today’s capital is a proud representing Malta.
There is only one problem with all this old houses in Valletta, namely, there are very often in very bad condition. Tight, dark staircase, small kitchen, not rarely without window, microscopic balcony and hundreds of people under the window, these are only some of the problems, the locals need to deal with. Looking at the old facades, I knew immediately that this building had great past, but their future is not painted in bright colors. Observing the changes in Maltese capital( none in case of old dwelling houses, since I’m travelling to Malta) I’m so terrified, as in case of my own city, medieval city of Toruń, where the Old City building are looking like ruins after heavy bombing action. I’m comparing both cities, while taking pictures of damaged windows, dirty doors with bolt from wood looking like masterpiece of art, abandoned apartments, which only locators are pigeons, wind and ghost of the past.


At this place, I need to confess sth: I love abandoned, old houses, factories which are no more working, so-called lost places and old damaged books. Looking at them I do not see the ugliness, but beauty. My evening are very often full of thoughts about stories, which had taken places in this old buildings, before they got ruined. One of my favorite things to do, it’s concocting stories about people, who once lived in such a house in Valletta. If the ruins could speak, they would tell us many interesting facts.  

 
Coming back to Valletta and its  night charm: I decided to take a look of the city at night, just to observe well-known streets in another light. What I discovered was completely new place:  labyrinth of ways, magical facades looking like copied from the Lord of the Rings, dark cats following me and hiding behind limestone walls, once noticed, whispers ringing like a bell.  I was so fascinated by this new face of Valletta, that I wanted to share this experience with you. Please leave a comment, if you admire Vallettas architecture in the yellow light of the street lamps and silver light of the moon. Or maybe you totally dislike Valletta at night? Anyhow, I hope this post will encourage some of you to take a night walk through capital of Malta after dark.  
 
Valletta nocą
Valletta to chyba jedno z najbardziej znanych miast na Malcie, jej nowa stolica oraz jedno z najmniejszych miast z największą ilością zabytków na świcie. Wcześniej stolica Malty, była wzniesiona jeszcze w średniowieczu Mdina, znana obecnie jako ciche miasto. Kamień węgielny pod budowę nowej stolicy położono dopiero w roku 1566, zaś inicjatorem budowy był nowy wielki mistrz zakonu joannitów, Jean Parisot de la Valette. Od jego nazwiska pochodzi więc nazwa tego miasta. W Vallettcie mieszka ok. 6.675 osób na obszarze zaledwie 1 km². To swoisty europejski rekord. Kto nigdy nie odwiedził stolicy Malty, pewnie nie potrafi sobie wyobrazić, jak tak mała powierzchnia może pomieścić tyle budynków, ogrodów, Maltańczyków, turystów, sklepów i instytucji kulturalnych. Wystarczy jednak spojrzeć na architekturę Valletty, aby uświadomić sobie, że stare kamienice to budynki z bardzo wąską klatka schodową, mikroskopijna kuchnią, często bez okna i małym balkonikiem, na którym stać można tylko jedna nogą. Musze przyznać, że stan zabudowań Valletty jest rozpaczliwy. Wystarczy wejść do pierwszej lepszej kamienicy, aby uświadomić sobie, że warunki życia w stolicy, do najbardziej luksusowych nie należą. Nie mówię tutaj o kilku nowoczesnych apartamentach, powstałych niedawno, ale o historycznych zabudowaniach, gdzie naprawdę ciężko by mi było żyć. Nie chcę tutaj nikogo obrażać, życie w stolicy ma swoje plusy i minusy, ale stan fasad wielu kamienic jest tak opłakany, że człowiek boi się wyobrażać sobie, jak wyglądają mieszkania od wewnątrz. Inną kwestią jest fakt, że w Vallettcie jest wiele pustostanów, kamienic na sprzedaż oraz takich, których powybijane okna i zanieczyszczone przez gołębie balkoniki, proszą o pomstę do nieba. Ta zniszczona Valletta przypomina mi trochę moje miasto, Toruń, gdzie także wiele ulic w centrum to scena niegdyś piękna kamienica, wygląda obecnie jak ruina po bombardowaniach. Niestety temat jest otwarty od wielu lat i póki co nie widzę jakichś ogromnych zmian, wiodących do renowacji tych budynków. Mówiąc zupełnie szczerze powoli tracę nadzieję, co stanie się zarówno z Vallettą, jak i Starym Miastem Torunia.
 
Muszę być jednak z Wami zapełnienie szczera: jestem zafascynowana brzydotą, zaniedbanymi, opuszczonymi obiektami, starymi, zniszczonymi książkami, ruinami po byłych fabrykach. Fotografuję tego typu miejsca i rzeczy najchętniej, a potem patrząc na zdjęcia zastanawiam się, jakich historii były świadkami, co mogłyby mi powiedzieć, gdyby tylko umiały mówić. Lubię siedzieć wieczorami w moim gabinecie i bezmyślnie patrząc na którąś z fotografii na ścianie, snuć domysły o przeszłości. Jest to moje swoiste hobby, a zarazem pasja, którą dzielę między innymi z moim mężem.
 
Wracając do samej Valletty, nie byłabym sobą, gdybym nie wybrała się na nocna wędrówkę po mieście i nie obfotografowała wszystkich tych miejsc, które w świetle słonecznym nie wyglądają tak godnie, jak wyobrażamy sobie blichtr i przepych maltańskiej stolicy. W nocy jednak, to co za dnia wydawało się zaniedbane, nabiera całkiem innych kształtów. Ulice Valletty to labirynt, budynki w świetle słabego światła lamp wyglądają jak siedziby elfów lub innych bajkowych istot. Każdy szelest nabiera głośności krzyku, nieznane kształty budzą lęk, a przebiegające między skrzyżowaniami czarne koty, sprawiają że człowiek dostaje gęsiej skórki. Zafascynowało mnie to drugie oblicze Valletty, dlatego pragnę się podzielić efektem mojej nocnej eskapady także ze wszystkimi zainteresowanymi Maltą. Zapraszam do oglądania i komentowania, zachęcam do samodzielnego nocnego zwiedzania.
 

piątek, 25 marca 2016

Where not to live on Malta/Gdzie nie mieszkać na Malcie


Where not to live on Malta

Everybody is asking where to live in Malta, but I would like to give you some hints where NOT to live from some reasons. I won’t name hotels (can ask me per mail, if you need this details), but I will describe you shortly which neighborhood in which situation is not good to stay. This info is basing on my experiences, as well as on talks with locals, and these are of course only examples, as I do not know every street in every city. Of course, every tourist is looking for sth else: young people for parties, older people for silence, couples with children for family entertainment.
The floor was never clean, but the plate "Caution wet floor"always present

Let’s start:
·   Buggibba/San Pawl: the city hated by locals and older visitors; loud, music all night long, singing drunk tourist making noise on the streets every day in the week. Additionally karaoke is also on every night, so there is absolutely no chance to take some sleep. The streets are quite dirty, as impossible to make them clean after ‘invasion’ of tourist. The prices in small shops are much higher than in other cities, as its typical tourist’s base. But, on the other side, if you live not far away, but far enough not to hear screaming people, there is great promenade there to take a walk or jog( my absolutely NO GO for permanent stay, after one week we spend there with my husband and my mum. Dirty hotel + awful noises during the nights).
·   Qawra; big, expensive hotels near the cost, but again, very loud, very crowded and not too much interesting attractions in the neighborhood. I hated it there due to too many hotels near each other, and just too many tourist and no locals.
·   Marsaxlokk: the city itself is not really nice, worth visiting for few hours just because of Sunday fish marked. Otherwise it’s nothing special and you might be quickly disappointed. In addition, the transport from there to Valetta for example, takes about 1 hour and on the evening you might have problems with bus departures.
·  Il-Baħrija: small rural village is a good place to search for walks, but not for tourist staying only a week in Malta and wanting to see as much as possible. Very far away from all Islands attractions, but very cheap in comparison to other places.
If you have any other experiences, or want to add sth, please don’t hesitateJ
Gdzie nie mieszkać na Malcie
Podczas gdy wszyscy pytają gdzie najlepiej mieszkać, ja chciałabym w skrócie opisać gdzie mieszkać NIE należy. Jest to oczywiście wersja skrócona i moja subiektywna ocena. Czytając moje opinie łatwo zgadnąć, że miejsce zamieszkania zależy od preferencji urlopowiczów. Z małym dzieckiem nie wybierzemy dzielnicy nocnych klubów, osoby starsze wolą cichą okolicę, a single tętniące życiem centrum miasta.
Oto moja krótka lista oparta na własnych doświadczeniach, jak i na opiniach znajomych z Malty:
·   Buggibba/San Pawl:znienawidzona przez Maltanczyków okolica; głośna, muzyka jest słyszalna przez całą noc, karaoke ma miejsce praktycznie codziennie. Ulice są zaśmiecane przez pijanych turystów, o każdej porze dnia i nocy można spotkać pijanych obcokrajowców, którzy nie trzeźwieją przez cały pobyt. Hotele są w gruncie rzeczy wciśnięte obok bloków mieszkalnych. Dwa hotele, które tam odwiedzaliśmy, a które do najtańszych nie należały były niezbyt dobrze wysprzątane, ciągle coś się psuło w łazience, a to spłuczka 3 razy w ciągu tygodniowego pobyty(!!!) a to nie było ciepłej wody etc. Z drugiej strony, jeśli mieszkamy w okolicy, ale wystarczająco daleko od knajp karaoke i głośnych pijaków, Bugibba ma miła plażę(kamienistą) oraz promenadę ze sklepikami i knajpkami. Ale uwaga! Ceny są tam zazwyczaj lekko zawyżone, trzeba tez uważać na jedzenie w niektórych małych restauracyjkach.
·   Qawra; jeśli lubicie na urlopie przebywać jedynie w gronie innych turystów, to jedźcie do Qawry. Na pewno nie spotkacie więcej niż 4 MaltańczykówJWielkie hotele, nieciekawa okolica, jedynie położenie nad morzem ratuje ta miejscowość, ale co nam po tym, kiedy nie możemy nawet wyjść wieczorem na balkon i rozkoszować się cisza? Głośni, pijani turyści, knajpy czynne często do ostatniego klienta i nierzadko zapach starego oleju po frytkach.
·   Marsaxlokk: samo miasto jest nieciekawe, ot małe, rybackie miasteczko które znudzi nam sie po godzinnym spacerze. Jedyna jego atrakcja to targ rybny odbywający się w każda niedzielę. Dodatkowo długa jazda autobusem np. do Valetty musimy jechać około godziny przez „wertepy”.
·   Il-Baħrija: mała wioska na północy Malty. Dobre miejsce dla wszystkich lubiących piesze wędrówki po wybrzeżu i skalnych klifach. Absolutnie nie polecam nikomu, kto jedzie na Maltę po raz pierwszy na tydzień i chciałby zobaczyć „główne atrakcje” tego kraju. Daleko od stolicy i większych miast, problemy z dojazdem występują na co dzień. Tanio, ale oprócz natury za wiele tutaj nie znajdziemy.
Jeśli macie jakieś doświadczenia w tym temacie, piszcieJJa także nie znam wszystkich hoteli i każdego zakątka Malty, więc chętnie dowiem się czegoś nowego.
 
 


środa, 23 marca 2016

Religion and divorcing in Malta/Religia i rozwody na Malcie

Religion and divorcing in Malta
Malta is a country with 95% of Roman Catholics. Minor island population is known as one of the most believing in God. There are also some other religions on the Islands like Protestant churches, where the congregations are not Maltese but British, Jehovah’s Witnesses, Baptist Church, Russian Ortodox church, one Jewish congregation, or Muslims, which have one mosque and one Muslim faith school. What is really interesting, is the fact of existing Zen Buddhism community in Malta, which counts about 40-50 people. As we can see, the richness of different religions is quite big in such a small country.
Official patrons of Malta are St Paul, St Publius and St Agatha. Gozo revered St George as its patron saint, to which they added the cult of St Ursula as co-protector early in the 17th century.  In addition to that, holy Maria has a very special place in Maltese tradition. Taking a look of these facts and figures, we are not surprised about numerous processions (during Christmas and Easter) and Christian feasts being celebrated in Malta. Maltese Islands are also known as a place, where we can visit every day another church, as they number has reached more than 320.
All mentioned above information where not surprising to me, coming for the very first time to Malta, but there is one thing, which shocked me, once I’ve heard about it.  Who of you have known, that until 2011 Malta was the only EU state without divorce legislation? I did not. How is it possible? There is more than one reason for that. For instance :due to big influence of Catholic Church Malta has never changed old law regulating this matter. At that time Malta was one of only two countries in the world (with the Philippines) to ban divorce - apart from the Vatican. Before 2011 vote in the parliament, as well as in a non-binding referendum on legalizing divorce, Maltese couples had 3 solutions: applying  for a legal separation at courts, seek a Church annulment- very complex process that can take many years, or were forced to travel abroad to obtain divorces, which were valid in Malta as well. After legalization of divorce many internet Websites come into existing, which are now promoting awareness of the citizens in this topic and helping with understanding the whole procedure (example DivorceinMalta.com).
Let’s take short look of statistics (Eurostat). In period of 2011-2013 in Malta, divorce rate was on level of 0,1%-0,8%. In the same time, divorce rate in Poland was on constant level of 1,7% and the rate in Sweden between 2,5-2,8%. This comparison shows how seldom comes to divorce in Maltese Islands. Although Catholic Church still is very powerful in this region, the young generation seems to live similar to the rest of Europe. They are open to the world, travelling, collecting new experiences. In my opinion the legalization of divorce was just a matter of time and it’s kind of human right for me. There are of course still supporter and antagonist of divorces, but a divorce ban is surely not a sight of modern, developing country. I’m glad Maltese people received this important law regulation and now can decide by themselves, if it’s possible to fix a marriage or just let it go, because a divorce is just a final solution for ending a relationship.
Source of data:
http://www.timesofmalta.com/articles/view/20110205/local/statistics-and-separations.348690

 
 Religia i rozwody na Malcie

Malta to kraj, który w oficjalnych statystykach figuruje jako rzymskokatolicki w 95 procentach. Oprócz wymienionej wyżej religii na wyspach możemy spotkać najróżniejsze kościoły i wyznania: kościół Anglikański, Świadkowie Jehowy, Baptyści, gmina Żydowska, jeden meczet oraz muzułmańska szkoła religijna czy Buddyści w liczbie 40/50 osób, to tylko niektóre z obecnych tam wspólnot.

Patronami Malty zostali mianowani św. Publiusz, który był rzymskim namiestnikiem Malty, oraz jak uczy tradycja, jej pierwszym biskupem, św. Paweł oraz św. Agata.  Gozo uważa za swojego patrona św. Jerzego, jego pomocniczką zaś, w ochronie wyspy przed złem, jest od XVII wieku św. Urszula. Dodatkowo Maryja, matka Jezusa, jest otoczona na Malcie specjalnym kultem, o czym już wspominałam. Patrząc na te informacje nikogo nie zdziwi ilość procesji bożonarodzeniowych i wielkanocnych, ilość figur świętych na budynkach mieszkalnych oraz obchodzone corocznie festy na cześć świętych patronów. Także liczba kościołów Malty, która miała przekroczyć 320 obiektów i wprawia niejednego w zdumienie, bardzo dobrze oddaje charakter Wysp oraz jak lustro odbija tradycyjne wartości, które są tam pielęgnowane.

Do momentu w którym dowiedziałam się o pewnej LUCE prawnej na Malcie, tkwiłam w przekonaniu, że już nie może mnie zaskoczyć. A jednak! Otóż do roku 2011 Malta była jednym z dwóch, oprócz Filipin, nie licząc Watykanu, państw na świecie, w których rozwody były nielegalne. Jak to możliwe?  Przyczyn jest wiele. Jedną z nich jest silny wpływ Kościoła Katolickiego. a kształtowanie polityki.  Przed głosowaniem w parlamencie oraz niewiążącym referendum, Maltańczycy którzy nie chcieli już pozostawać w związku małżeńskim mieli dokładnie 3 wyjścia: wnieść pozew o separację do sądu, wystąpić o rozwód kościelny(proces ciągnący się latami, bardzo skomplikowany i nieprzyjemny), bądź wyjechać za granicę i tam się rozwieść. Po legalizacji rozwodów w 2011 roku powstało wiele stron internetowych oraz organizacji promujących świadomość społeczeństwa o obowiązującym prawie oraz informujących jak ten proces wygląda i jak się do przeprowadzenia rozwodu przygotować (przykład to strona DivorceinMalta.com).
 
 
Spójrzmy na statystyki (Eurostat).W okresie 2011-2013 wskaźnik rozwodów na Malcie wyniósł 0,1%-0,8%. W tym samym czasie w Polsce statystyki pokazywały wartość na stałym poziomie 1,7%, zaś w Szwecji rozwiodło się między 2,5-2,8% małżeństw. Te dane pokazują nam, że rozwody na Malcie to wciąż zjawisko marginalne. Moim zdaniem legalizacja rozwodów była jedynie kwestią czasu. Rozwód jest dla mnie także przykładem prawa człowieka do wolnego decydowania o sobie, prawem które wcześniej było niedostępne dla Maltańczyków. Jestem bardzo zadowolona, że mimo iż wpływy kościoła katolickiego na Wyspach są wciąż bardzo duże, rząd przegłosował możliwość rozwodów dla wszystkich maltańskich obywateli. Teraz każdy może sam podjąć decyzję, czy warto ratować rozpadające się małżeństwo, czy może lepiej rozstać się na jakiś czas. Opcja rozwodu to jedynie ostateczne rozwiązanie, jednak w moim odczuciu nie może go zabraknąć w systemie prawnym żadnego nowoczesnego i rozwijającego się kraju.
 

wtorek, 15 marca 2016

One day in Gozo/Jeden dzień na Gozo

 
One day in Gozo
Many people are looking for kind of compact information about visiting Gozo. That’s the reason I have prepared this short text with my personal recommendation. Gozo is full of possibilities, which I will describe in the future, step by step, so this is just a short trip advisor for all having not too much time.
If you have only one day for visiting Gozo, take the early ferry from Malta. The ferry comes to the port in Mġarr, small fisherman’s city. In the port are waiting hop in/hop off busses as well as taxis and public transport busses. If you want to see the whole island during this one day and not to pay too much money, you should take one of hop in/hop off busses. The tickets can be bought in many places in Malta, as well as in front of ferry terminal in Malta or in ferry terminal in Gozo. The best prices you will get from mobile sellers, who are very flexible and giving very often some discount. So if you read in the brochure it costs 20 EUR(pro person), you can get it for 17 EUR( pro person)from any seller at the ferry’s terminal building. The ide of this bus is to jum in and jum out everywhere you want, during the whole day. This is also the most flexible way to move in Gozo and the cheapest one. Then my advice is to go firstly to Azure Window, which is located near small city San Lawrenz. Taking a walk down the street from the city might be anyway quite risky (go there by bus, and you will see I was right). Taking some pictures at the nature wonder and looking around can take about one hour. After that take the bus back and go to Xaghra. In this city is located one of the oldest temples in the world, older than pyramids, Ġgantija-Tempel. For this you need to plan 1 hour up to 1,5hour, depending on how much you are interested in history and archeology.
Once you have seen it take the bus and go to the capitol of Gozo named Ir-Rabat. In the city center are many small, nice restaurants, where you can have nice meal and a glass of local wine. If you are looking for gifts, take a look of small shops or market place, located centrally as well. The high point of your Gozo trip may be the Citadel (Cittadella, formerly known as il Castello) fortification located in Ir-Rabat. It take some time until you have seen it and take some pictures, so later on, you might just have a cup of coffee with freshly baked cake, and at the afternoon just take your bus back to ferry terminal.
As I wrote above: this is absolutely MUST DO, once being in Gozo, but the island, although quite small, can offer you much more. Small map made by me, might give you general look of the described trip. More details about Gozo will follow.  

 
Jeden dzień na Gozo
Wiele osób szuka informacji na temat najważniejszych miejsc, które można zobaczyć na Gozo w ciągu jednego dnia. Dla wszytkich turystów, których czas na zwiedzanie Gozo jest ograniczony, przygotowałam poniższy post. Jednocześnie chciałabym zaznaczyć, że ta mała wysepka kryje w sobie wiele innych możliwośći. W kolejnych postach będę starała się przybliżyć wszytkim zainteresowanym jej różnorodność.  
Aby zobaczyć najważniejsze miejsca na Gozo, potrzebujecie jednego pełnego dnia. Najlepiej wstać wcześnie rano i pojechać promem około godziny 9.00. Po wylądowaniu w porcie Mġarr, małym rybackim miasteczku, mamy do wyboru kilka możliwośći. Kto pragnie mieć jedynie ogólny obraz wyspy i nie wydać zbyt wiele pieniędzy, powinien wybrać tzw. hop in&hop off bus. Autobusy te stoją już w porcie i czekają na turystów. Na Gozo jest także możliwość skorzystania z taksówki, cena z portu do stolicy to ok. 10 euro za dwie osoby, nie jest więc wygórowana. Jak pisałam w jednym z wcześniejszych postów, nie polecam komunikacji miejskiej dla kogoś, kto ma mało czasu na zwiedzanie. Bilet na hop in&hop off bus najlepiej zakupić od koników, czyli mobilnych sprzedawców, którzy czekają na turystow na terminalu promu na Malcie i na Gozo. Często można wyhandlować cenę 3 do 5 EUR niższą, niż ta w broszurze. Cena całodniowego biletu na hop in&hop off bus to ok. 17-20 EUR od osoby. Autobusem można jeździć po wybranej trasie na jednym bilecie przez cały dzien, wsiadając i wysiadając na oznaczonych przystankach. Jest to na ten moment najtajszy i najbardziej niezawodny środek komunikacji na Gozo.

Na początek zalecam pojechać do tzw. Azure Window, położonego niedaleko miasteczka San Lawrenz. Nie zalecam jednak nikomu pieszej wędrówki po szosie do tego miejsca z wielu powodów. Pojedźcie tam wpierw autobusem, a napewno przyznacie mi rację. Na rozejrzenie się po okolicy i zrobienie zdjęć wystarczy godzina. Proponuję następnie udać się w kierunku miasta Xaghra, gdzie znajdują się jedne z najstarczych świątyni na świecie, starsze od piramid Egipskich, świątynie o nazwie Ġgantija-Tempel. Na zwiedzanie można poświęcic ok. 1/1,5 h w zależności od tego, jak bardzo interesuje nas historia i archeologia. Po tym kulturalnym przeżyciu, dobrze udać się do stolicy Gozo, Ir-Rabat, zwanej też Victoria. Miasto pełne jest małych, przytulnych restauracji
z maltańskimi i międzynarodowymi przysmakami oraz lokalnym winem. Po obiedzie można spędzić czas w największej lokalnej atrakcji, jaką niewątpliwie stanowi cytadela (Cittadella, wcześniej znana jako il Castello). Na zapoznanie się z  tą fortyfikacją potrzeba nieco więcej czasu, po skończonym zwiedzaniu proponuję więc wypić popołudniową kawę w stolicy, serwowaną ze świeżym ciastem. Po wszystkim będzie jeszcze czas na zakup prezentów czy pamiątek w lokalnych sklepikach, umieszczonych w centrum, bądź na małym targowisku, po czym możemy powoli wracać w kierunku promu.
Jak napisałam powyżej, wymienione atrakcje to tylko kropla
w morzu możliwości jakie oferuje nam Gozo. Temat będzie kontynułowany.

niedziela, 13 marca 2016

How to survive winter?/Jak przetrwać zimę?


How to survive winter?
Post have been created in the line with project How to survive winter, organized by Club of Polish Women in Outland.

***
Where are you spring? Why are you hidding? It’s already middle of March, but the weather in Hamburg is still awful: rainy, windy, uninviting. At this time, I’m always dreaming of Malta, where the average temperature in winter is a bout 18 Celsius degrees, which is much more optimistic than 5-7 Celsius degrees in Germany. Of course, I’m aware with the beginning of October starts the most terrible time, where every single steps is being made in the darkness. I stand up and it’s dark outside, I’m coming back from work and it’s (still?) dark.

There any many strategies how to get through winter time. During all this years I’ve worked out my own ideas, which I want to share with you at this place.
Concept number one: leaving Germany and going to Malta. This notion is the best solution, as my husband and I are trying to spend as much winter time, as possible, in the southern part of Europe. Somebody might say that in winter time Malta can be also cold( sometimes 14 degrees) and rainy, ok., I cannot disagree, but this are just single days, which make you feel down, not the whole months or weeks, like in Central Europe. I love winter sun in Malta, which is not so strong as the summer one. Drinking coffee at the street cafeteria, having a walk, enjoying the Christmas decoration in Maltese cities, going to a carol concert. All this and more offers you a stay in Malta. Also the first quarter of the year can surprise all visitors with diversity of cultural events and things to do. Go to National Theater, visit an exhibition and after that, just take a sit in the sun and have a nice drink. Impossible is nothing, believe me, I ‘ve even experienced 25 Celsius degrees at the Christmas Day in 2013, so be prepared, Malta can give you much more positive energy than snow or rain in your home country.
Other concepts: when I must come back home, due to end of annual holiday and daily duties, I always take a look of Alps, sinking in snow, and trying to get use to the everyday routine. Anyway going to have a fancy, burning drink with friends  always cheer me up. Another method are short trips, which I take every 2-3 weeks. This year my aim was Switzerland and South France; both have positively surprised me with lots of spring flowers and wonderful sunny weather. Even this short time, spent far away from home, loads my batteries and give me energy to survive further weeks, separating me from long days and time spend on my terrace. What I also do, is having a walk with my husband in the forest near our home. A flower here, a halm of grass there, a sunshine going through naked trees and providing magical atmosphere. And if only my raggle-taggle garden would not remind me, it’s time to take care of him, I would be in fact in perfect pre-spring mood.
 Jak przetrwać zimę?

Wpis powstał w ramach projektu „Jak przetrwać zimę?” organizowanego przez Klub Polek na Obczyźnie.
Gdzie jesteś wiosno?
 Już połowa marca, jednak pogoda   w Hamburgu wciąż bardzo zimowa: deszczowa, wietrzna i nieprzyjemna. W takich chwilach chciałabym znaleźć się na Malcie, gdzie średnia temperatura w marcu to 18 stopni. To dużo bardziej optymistyczna wersja niż nasze 5-7, które nie zachęcają ani do spacerów, ani tym bardziej do wczesnego rannego wstawania do pracy. Nie od dziś wiadomo jednak, że październik to przedsionek zimy, która potrafi ciągnąć się do ostatniego dnia marca. Ciemne poranki, ciemne popołudnia i wieczory: brodząc w ciemności pracujemy, robimy zakupy, odpoczywamy i staramy się zastąpić sobie promienie słońca sztucznym oświetleniem w mieszkaniach i biurach, marząc o lecie.
Istnieje wiele strategii przetrwania tego trudnego czasu; mi udało się wypracować kilka sprawdzonych metod, którymi chciałabym tutaj się podzielić.
Zasada numer jeden: wyjazd. Od kilku lat hołdujemy zasadzie, że zimę na kontynencie najlepiej przeczekać na południu, a konkretnie na Malcie, gdzie w grudniu termometr potrafi pokazać nawet 25 stopni( patrz Boże Narodzenie 2013!). Oczywiście może się zdarzyć jeden, dwa czy nawet 5 deszczowych dni pod rząd, jednak trzeba mieć naprawdę wielkiego pecha, żeby podczas przykładowego dwu- czy trzytygodniowego urlopu, nie zobaczyć na Malcie słońca. Uwielbiam siedzieć na zewnątrz i pić kawę, nawet jeśli muszę( o zgrozo!) mieć na sobie skórzaną kurtkę, bądź grubszy sweter. Lepsze to niż puchowy płaszcz, szal, czapka i rękawiczki. Zimowe słońce na Malcie różni się znacznie od tego latem, jest przyjemniejsze, nie parzy, ale przyjemnie muska twarz. Także wycieczki, czy to piesze, czy autobusowe, są znacznie przyjemniejsze, kiedy można swobodnie oddychać bez włączonej klimatyzacji.
Nawet jeśli Malta potrafi zaskoczyć nas zimnem( 14 stopni) i opadami zimą oraz oczywiście nie możemy kąpać się w morzu( chyba, że ktoś bardzo chce przy temperaturze wody 14-16 stopni, brrr!!), to i tak prędzej czy później wyjdzie słońce i znów wróci nam cała życiowa energia. Boże Narodzenie na Malcie to także bardzo przyjemny czas, kiedy można odpocząć od wszystkich codziennych obowiązków i zrelaksować się, uczestnicząc przykładowo w świątecznym koncercie czy podziwiać dekoracje na ulicach maltańskich miast i próbować lokalnych bożonarodzeniowych słodyczy. Także pierwszy kwartał roku może nas bardzo pozytywnie zaskoczyć ilością wydarzeń kulturalnych. Warto zajrzeć wtedy do Teatru Narodowego czy uczestniczyć w jakimś ciekawym wernisażu. Zaś po tej dawce kultury można wyjść na słońce i wypić drinka  w jednej z ulicznych kawiarenek, planując kolejny dzień.

Inne sposoby: przede wszystkim nie dać się depresji, nawet jeśli trzeba wrócić do domu z rajskiej Malty. Przelatując nad Alpami, patrzę zawsze na leżący w górach śnieg i powoli staram się pogodzić z myślą, że nie będę widywała słońca codziennie. Pomagają mi wtedy myśli o innych podróżach, bliższych lub dalszych, którą są niczym okienka adwentowego kalendarza: z każdym nowym wydarzeniem, jestem bliżej wiosny. W tym roku radziłam sobie tradycyjnie, płonącymi drinkami podczas spotkań z przyjaciółmi oraz odwiedzinami w Szwajcarii i we Francji, gdzie koniec lutego zaskoczył mnie mnogością kwiatów oraz dużą ilością słońca. Nawet krótka podróż, oderwanie się od codziennej rutyny, budzik nastawiony na 8:30, a nie 5:30, potrafią doładować baterie i sprawić, że te kilka tygodni, które pozostały do końca zimy, staną się znośne. Jeśli akurat nie podróżuję, bo nie pozwala na to praca i inne obowiązki, spaceruję z razem z mężem po pobliskim lesie i staram się szukać oznak nadchodzącego ocieplenia. Kwiatuszek tu, źdźbło trawy tam, nieśmiały promień słońca opierający się na nagich konarach drzew- wszystko to mówi mi, wiosna jest tuż, tuż.
Tak mija czas, a tymczasem pijąc popołudniową kawę o 17, nagle uświadamiam sobie, że nie jest już tak ciemno, jak przed dwoma tygodniami. Dzień staje się dłuższy, nadzieja na spędzenie godzinki na tarasie budzi się w duszy, człowiek cieszy się, że po pracy uda mu się jeszcze zobaczyć świat w naturalnych barwach, a nie w żółto-pomarańczowym świetle ulicznych latarni. I gdyby tylko ten nieuporządkowany ogród nie przypominał, że czas zabrać się do wiosennych porządków, to właściwie byłabym już w radosnym wiosennym nastroju.

środa, 9 marca 2016

Advantages and disadvantages of public transport/Zalety i wady komunikacji publicznej



Advantages and disadvantages of public transport

We all know how it is, when we oversleep: the whole world seems to be against us. The clothes are suddenly too tight, the shoes too small and the car is not working. Then the only solution, which remains, is to go to bus/train station and use public transport. There might be a slight delay, but anyway we are rolling in the right direction.

The situation looks different, when we are on holiday. Then 10-15 minutes delay are not a problem, are they? Late arrival or not, I can recommend you using the busses in Malta and Gozo, as they are the best mean of transport. If you have never trained for F1 race, driven a jeep through mountains, or simply cannot understand the driving etiquette on the left side (like in UK), do not loan a car.

Public transport in Malta is good organized and available from all cities on Malta and Gozo( Comino have no roads or only one road, as at the moment only 1 person live there and there is only one small hotel on the Island, open seasonally and nothing more).  Malta’s public transport is promoting himself with 360 buses as youngest and most modern fleet in Europe. What is very important for tourist aside from UK, if you wish to board a bus, you should indicate clearly to the driver of an approaching bus. Even if you are waiting near the bus stop and every sight on the sky and earth is saying, you want to hop in, you need to signalize it anyway.
For all potential Malta visitors I can recommend two tickets options, available since last year:
·  Explore ticket (Adult €21 / Child €15) - unlimited travel for 7 days in any part of Malta and Gozo. You can hop on or off anytime, as many times as you want, and at any time. This card is valid for travel on day services and night services; unlimited travel, any time of the day. The card is valid for seven days starting from the first day and time that the card is validated on the bus.

·   12 Single Day Journeys (€15), perfect for those using the bus every now and then, this card can be shared with the whole family and is valid for one year. You can also use this card on Night Services as well.
Tickets are available everywhere; at Sales and Information Offices, small grocery shops and other outlets and can be used immediately. There are some changes in bus plan, as well as conditions of using bus ticket since last year. For instance the bus service in Gozo is also operated by Malta Public Transport and passengers visiting the island can travel using the same bus cards and tickets used in Malta. In the past, you needed to buy separate ticket for Malta and separate for Gozo. Another new thing is the bus terminal in Valletta, divided into A, B and C area. It has been officially opened last year in December, during our 3-week stay in Malta, so from one day to another, we were simply lost and needed to inform ourselves about new bus stops and lines. The plans of busses are available in hotels, Tourist Information and some places of interest. This is a free brochure, which you can have with you all the time. The bus drivers are also very helpful and always ready to advise where you need to hop off or which bus is the correct one for your destination, once you are confused.



But the public transport in Malta has also some disadvantages. The locals are mostly complaining about following things: too less busses for particular destinations, too rare departures for some directions, overfilled busses and most of all daily delays. To be honest, I can confirm that the late arrival must be really annoying for all Maltese people. Being on holiday, you don’t matter, but going to work, you need to consider some fixed timetables. We are used to small delays, but once I was waiting 2 hours, together with my mom on a bus station. It was as we wanted to visit Gozo, starting from St. Paul’s Bay. We were waiting from 7:30 a.m. up to 9:00 a.m. for any bus going to this direction. It was still warm (October) and nice bakery was near the bus stop, but still, it has changed our plans and surely make the life of all working people into hell on that day. Thinking about Malta busses, one minute delay of my German bus seems not to be important. Well, as English people say: when in Rome, do as the Romans do. So please take your time traveling through Malta and Gozo and don’t be angry with any delay of the bus. You are finally on holiday!
Zalety i wady komunikacji publicznej
Wszyscy znamy ten scenariusz: jest poranek, budzik zadzwonił za późno, ubieramy się w pośpiechu, wrzucając do toreby komórkę i portfel. Próbujemy ubrać buty i kurtkę, ale one nie leżą, jakby skurczyły się w ciągu nocy. Biegniemy do garażu, gdzie czeka nas kolejna niemiła niespodzianka. Samochód strajkuje. Zatrzaskujemy ze złością drzwi i przemieszkamy się z prędkością światła w kierunku przystanku autobusowego, czy stacji kolejowej(niepotrzbene skreslić). Tutaj jednak znowu dopada nas szara rzeczywistość poranka. Autobus, pociąg się spóźnia. Dobrze, spóźnia się ale JEDZIE i to jest w tym momencie najważniejsze. Kochana komunikacja publiczna.

Co innego kiedy mamy urlop, wtedy takie drobne 10-15 minutowe spóźnienia nam nie przeszkadzają ?
Czy może mówię tutaj tylko za siebie? W każdym wypadku, wszystkim wybierajacym się na Maltę moge polecić autobusy, jako najlepszy możliwy środek komunikacji o każdej porze roku.

Nie chciałabym w tym miejscu rozpisywać się na temat sposobu jazdy po maltańskich drogach i bezdrożach, bo jest to temat na osobnego posta. Powiem tylko jedno: jeśli nie jesteście po treningu F1, nigdy nie prowadziliście terenówki na górzystym obszarze, bądź też nie posiadacie doświadczenia w porusznaiu się w ruchu lewostronnym, wybierzcie autobus. Z racji wielkości wyspy oraz rzeźby krajobrazu, na Malcie nie ma torów kolejowych. Z  tego powodu autobus, skuter, rower i samochód to nasze jedyne dostępne środku komunikacji.

Jak udało mi się dowiedzieć po Malcie i Gozo(na Comino mieszka obecnie jedna osoba i poza jednym hotelem nie mażdnych zabudowań)porusza się obecnie 360 autobusów. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że ilość linii może wprawić w zdumienie, jednak plan z dokładnym opisem, który autobus, dokąd jedzie jest na tyle przejrzysty, że każdy, naprawdę każdy, nawet osoba nieznająca angielskiego, z łatwością znajdzie drogę do obranego celu. Plany linii są dostępne w hotelach i informacji turystycznej, a czesto także w kioskach(darmowa broszura). Dodatkowo ogromny plan jest wywieszony na nowym temrinalu autobusowym w Vallettcie.

Poza ruchem prawostronnym, odziedziczonym po Brytyjczykach, także na Malcie, tak jak  w Wlk. Brytanii, musimy dać znak kierowcy autobusu, aby się zatrzymał, nawet jeśli znajdujemy się na przystanku i dla nas wydaje się oczywiste, że nie stoimy tam z braku innego zajęcia. Jeszcze nie tak dawno temu w autobusie można było kupić bilet tygodniowy w postaci zwykłego paragonu. Od zeszłego roku dostępne są specjalne karty elektroniczne w cenie 21 EUR za osobę dorosłą i 15 EUR za dziecko, pozwalające na nielimitowane przejazdy każdą dostępną linią, o każdej porze dnia i nocy na Malcie i Gozo. Taki bilet, w postaci plastikowej karty, zwany Explore jest dostępny praktycznie wszędzie, w kioskach w Vallettcie i Mdinie, w małych sklepikach itd. To jedna z najlepszych opcji, ponieważ pojedyńczy przejazd dla osoby dorosłej to koszt ok. 1,50 EUR do 3,00 EUR w zaleźności od pory dnia. Jeśli kilkakrotnie się przesiadamy, chcemy objechać wszytkie zakątki wyspy i nie martwić się czy mamy drobne na bilet itd., lepiej zakupić taką kartę, ktorą kaźdorazowo klikamy na terminalu u kierowcy, kiedy wsiadamy do autobusu.Inną możliwością jest bilet na 12 pojedyńczych przejazdów za 15,00 EUR. Tą kartę można także dzielić z innymi osobami, co nie dotyczy biletu Explore.

Dodatkowo chciałbym wspomnieć, że kierowcy są bardzo pomocni, nawet jeśli nie umiemy poprawnie wymówić nazwy miejcowości lub nie mamy pojęcia gdzie najlepiej wysiąść. Kto pyta, nie błądzi. Na co narzekają Maltańczycy w temacie komunikacji publicznej? Na przepełnione autobusy na pewnych trasach, na niewystarczają liczbę kursów do pewnych miejscowości oraz przede wszytkim na nagmninne spóźnienia autobusów i promów. Ponieważ chcę na blogu przekazywać jedynie prawdziwe informacje, powiem, że o ile nas jako turystów te spóźnienia raczej nie irytowały, to zastanawiamy się za każdym razem, jak normalni ludzie sobie z nimi radzą. Czasem zdarza się oczywiscie, że autobus przyjedzie punktualnie, jeśli jednak ktoś liczy na odjazdy wg. rozkładu  jak w Niemczech czy w Szwajcarii, może się bardzo rozczarować. Nie polecam więc nikomu denerwować się w razie spóźnienia, czy przepełnionego autobusu, jest to tyw. koloryt lokalny.

Na koniec chcę przytoczyć własny przykład bezcelowego czekania na autobus. Mieszkaliśmy wtedy  w St. Paul’s Bay i wybierałam się Mamą na Gozo, podczas gdy mój mąż nurkował na Comino. O godzinie 7:30 stałyśmy  już na przystanku z wypchanymi plecakami. Liczba ludzi na przystanku niepokojąco rosła z każdym kolejnym kwadransem spóźnienia. Obok była mała piekarnia,dużo pasażerów zakupiło więc coś do jedzenia, napój, czy też gazetę. Napięcie rosło. Po 1,5 godziny czekania posadziłam Mamę na betonowym murku. Nagle, krótko po 9:00, pojawił się upragniony autobus. Ludzie pchali się do niego, jak dzikie zwierzęta. Nam także udało się wsiąść i nawet zająć miejsca siedzące. Na kolejnym przystanku kierowca nie zabrał już nikogo, pędząc na złamanie karku do przystani, gdzie prom, czekał na pasażerów. Ostatecznie byłyśmy na Gozo ok. 10.30, czyli 2 godziny później niż zaplanowane. Mimo wszytko dzień bardzo się udał, ale myśl, że mieszkając tam, mogłabym przeżywać takie sytuacje na codzień trochę mnie zaniepokoiła. Jednak jak to się mówi : co kraj, to obyczaj i będąc na Malcie musimy się z pewnymi rzeczami po prostu pogodzić.